Posty

Moje ulubione albumy roku 2020

Grafika
 Rok 2020 już prawie za nami. Oszczędzę sobie opinii na jego temat - dość powiedzieć, że solidnie namieszał nam wszystkim, nie tylko branży muzycznej. Należy jednak pamiętać, że totalna izolacja i brak możliwości występowania na żywo przed publiką dodatkowo rozbudziły wyobraźnię co niektórych wykonawców. Jedni poświęcili się twórczości tematycznej, której by nie było, gdyby nie pandemia, inni zdecydowali się na uruchomienie sprzedaży wyjątkowych wydawnictw, czy też specjalnego merchu, w celu zapewnienia sobie wsparcia finansowego. Ale, o czym nie wolno zapominać, premierowa muzyka wciąż się ukazywała. W dalszym ciągu można było z utęsknieniem wyczekiwać nowych albumów naszych ukochanych wykonawców. Przyznaję, pod względem premierowym ten rok wypadł nieco gorzej od poprzedniego, ale nie zamierzam tu za to nikogo winić. Co najwyżej siebie, za to że nie przesłuchałem większej ilości wydawnictw. Rok temu wyróżniłem dwunastu faworytów, teraz wracam już do klasycznego, dziewiątkowego formatu

Mój ulubiony album wszechczasów - "Świątynia niewolników nowej generacji"

Grafika
Hej, to ja. Wróciłem. I mam nadzieję, że to nie chwilowy powrót. Czy faktycznie poradzę sobie z blogiem, jednocześnie studiując (i zapewne pracując, bo na samych oszczędnościach daleko nie zajadę)? To się okaże. Kto wie, może to po prostu kwestia organizacji czasu... ale mniejsza z tym, temat wpisu jest inny. Jaki? Cóż - przyznaję, że tworzę go głównie dla siebie. I z tego względu może się on stać przydługi oraz ciut chaotyczny - po prostu zamierzam wyczerpać temat na tyle, na ile będzie to konieczne, oraz, przy okazji, spróbować zajrzeć w głąb swojej własnej świadomości. Jakoś się tak ostatnio złożyło, że udało mi się wybrać mój ulubiony album wszechczasów. A dziś postanowiłem spróbować udzielić samemu sobie odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat wybrałem taki, a nie inny. Oczywiście nie będzie to recenzja, ale trochę bełkotu o mojej zrytej psychice, przykrytego pod płaszczykiem omówień poszczególnych utworów, bądź ich fragmentów, z dodatkowymi wtrąceniami w postaci skojarzeń. Jeśli t

Onmyōza - "Mugen-Hōyō", czyli gitarowe granie prosto z Japonii

Grafika
Będąc ostatnio w pewnym antykwariacie, znalazłem wśród płyt ten oto album. Z jakiegoś powodu zwrócił on moją uwagę, mimo tego, że zazwyczaj podchodzę do takich rzeczy z pewną rezerwą. Lub, jeśli mam być już całkiem szczery, po prostu brakiem zainteresowania. A teraz, jak widzicie, zdecydowałem się nawet na kupno. Totalnie w ciemno. Co to właściwie jest? Jak się nazywa zespół, jak zatytułował swoje dzieło? Szczerze mówiąc, sam miałem pewien kłopot ze znalezieniem odpowiedzi na te pytania - w książeczce ani jednego angielskiego słówka, które mogłoby co nieco podpowiedzieć. Pomogło dopiero wyszukiwanie obrazem - zrobiłem zdjęcie płyty, wyszukałem je w Obiektywie Google i wszystkiego się dowiedziałem. No, prawie wszystkiego - nie wiedziałem natomiast, jakich dźwięków się spodziewać. Ale po kolei: zespół nazywa się 陰陽座 (czyli Onmyōza, bądź też Onmyouza, lub Onmyo-za - zapisy nazwy są różne). Pochodzi oczywiście z Japonii, a dystrybucja ich albumów obejmuje tylko i wyłącznie Japonię (sw

Nagrody. O co tyle hałasu?

Grafika
Dzisiaj może krótko, w nawiązaniu do gali rozdania nagród Grammy, która odbyła się jakiś czas temu. Normalnie po prostu bym to zignorował, ale w międzyczasie dowiedziałem się o wielkim sukcesie Billie Eilish, jakiego doświadczyła podczas ceremonii. Trochę się nad tym zastanowiłem, i zdecydowałem się jednak coś napisać. I wbrew pozorom, nie mam zamiaru skupiać się na Billie. Pewnie nie każdy się ze mną zgodzi, ale nasuwa mi się takie oto pytanie: po co aż tak żyć tymi nagrodami? Dlaczego mielibyśmy aż tak się nimi sugerować? W związku z wielką wygraną Billie w internecie rozpętała się burza. Jedni zachwyceni, że ich idolka została w takim stopniu doceniona, inni z kolei toczą pianę z ust, szydząc, że zgarnęła pięć nagród Grammy tylko za popularność. I tutaj dochodzimy do sedna: dlaczego ludzie tak się o to kłócą? Ja sam mógłbym się rozwodzić, za co ona zgarnęła tyle tych nagród. Na początku rzeczywiście się nad tym zastanawiałem, lecz po namyśle stwierdziłem, że to nic istotneg

Moje ulubione albumy roku 2019

Grafika
No, to chyba nadszedł czas by zrobić konkretne podsumowanie muzyczne tego roku. Ale nie napiszę o rozczarowaniach, bo najzwyczajniej w świecie ich nie było. Tak samo nie napiszę o reaktywacjach, czy zawieszeniach działalności. Skupię się w całości na moich ulubionych tegorocznych albumach. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się że ten rok będzie dla mojego gustu muzycznego aż tak udany. Wpierw wielu moich ulubionych wykonawców ogłosiło pojawienie się w roku 2019 nowego dzieła, a później doszły nowe odkrycia, w większości pozytywne. Wpierw najistotniejsze: lista jest w 100% subiektywna. Pewnie bardzo mocno różni się od Waszych (o ile takowe macie), i bardzo dobrze; właśnie dzięki różnym gustom oraz opiniom dyskusje o muzyce są tak interesujące. W moim zestawieniu przeważa tzw. gatunek "female fronted" i nie ponoszę za to żadnej odpowiedzialności, bez względu na to czy takie coś w ogóle istnieje czy nie. Chciałbym jeszcze podkreślić, że kolejność na liście jest przypadkowa,

To chyba początek koncertomanii

Grafika
Koniec roku (a nawet i dekady) zbliża się nieubłaganie. Za oknem ciemno od godziny szesnastej, zimno, mało świątecznie. I nie chodzi o to, że nie ma śniegu - jakoś tak... Atmosfery brakuje. Tylko z radia dobiegają nas puszczane już od dłuższego czasu kolędy. Ja wolę sobie sam decydować, czego świątecznego posłucham, a o tym wspomniałem w zapowiedzi tego wpisu. W sumie ciekawe, że ta zapowiedź nie miała zbyt wiele wspólnego z faktycznym tematem, no ale nieważne; tak jakoś wyszło. Już przejdę do konkretów: charakter tematu jest troszkę uniwersalny. Można potraktować to po prostu jako taki wpis uzupełniający (żeby nie było że słowem się nie odezwałem o ostatnich muzycznych doświadczeniach), albo jako pierwsza część muzycznego podsumowania roku. Skoro mówi się o ulubionych albumach roku, to może o koncertach też coś wspomnieć...? Wpierw perspektywa ogólna: w tym roku (nie licząc festiwalu Pol'and'Rock) byłem na siedmiu koncertach. Dla weteranów nie jest to ilość warta jakiej

Wielkie powroty. A może nie aż takie wielkie...?

Grafika
Dokładnie trzynaście lat zespół Tool kazał czekać swoim fanom na ukazanie się nowego albumu, "Fear Inoculum". Tytuł ujrzał światło dzienne 30 sierpnia 2019 roku i z miejsca stał się muzycznym wydarzeniem. Nawet samo wydanie albumu charakteryzuje się wielkim rozmachem. Szkoda tylko, że w tym przypadku nie jest to pozytywna cecha, ale o tym wspomnę później. Jednocześnie nie mam zamiaru ograniczać się tylko do kwestii Toola - tym razem chciałem poruszyć temat powrotów po latach. A konkretnie powrotów do nagrywania. Poziom oczekiwań zawsze jest ogromny, czasem i nieco wygórowany. I zapewne wprost proporcjonalny do poziomu wywieranej presji. W końcu jak to jest z tymi dłuższymi odstępami? Czy są one spowodowane tylko brakiem weny twórczej? No i jaki problem tkwi w muzyce, na którą trzeba było czekać kilka, kilkanaście lat? Pozwoliłem sobie omówić ten temat po swojemu, na przykładzie kilku albumów. Zaczynajmy. Fani Guns N' Roses na pewno nie tak wyobrażali sobie wydany w

Halestorm - Warszawa, klub Progresja / 24.06.2019

Grafika
Dwudziesty czwarty czerwiec, rok 2019. Do Polski ma przyjechać na koncert hardrockowa petarda z Pensylwanii, dowodzona przez charyzmatyczne rodzeństwo Hale: perkusistę Arejay'a i frontwoman grupy, stojącą również za mikrofonem gitarzystkę Elizabeth, bardziej znaną jako "Lzzy". Poprzednio zespół Halestorm grał w naszym kraju w roku 2015, tak więc po tak długim czasie oczekiwania były ogromne. Czy koncert się udał? A jeśli tak, to jak bardzo? Na te pytania odpowiem z ogromną, nieskrywaną przyjemnością. Powiem wprost: był to najlepszy koncert, na jakim kiedykolwiek byłem. To nie było tak, że zespół po prostu sobie przyjechał, zagrał i pojechał. To nie było tak, że wyszli na scenę, zagrali co mieli zagrać i zeszli ze sceny. Był to występ, na którym działa się nie tylko muzyka, ale po kolei. Otwarcie bram w miejscu wydarzenia, klubie Progresja, miało nastąpić o 19:00, choć z opowieści wiem, że ludzie zaczęli się zbierać pod budynkiem już o 9:00. W końcu zajęcie najlepsz

Mystery Box od Via Nocturna, czyli nowe płyty w kolekcji

Grafika
Dziś otrzymałem taką oto paczuszkę. Była ona dość spora, a w środku tylko muzyka... Był pomysł, by zrobić jakiś unboxing, ale zdecydowałem, że przedstawię całość w nieco inny sposób. Tak wyszło, że do opowiadania jest jeszcze więcej niż do pokazywania. Ale od początku. Tak prezentuje się całość po rozpakowaniu. Zawartość tego kartonu to Mystery Box od wytwórni Via Nocturna -  moja wygrana w konkursie (jeszcze nigdy dotąd nie miałem takiego farta 😅). Słowo "mystery" wskazuje na jakąś tajemnicę, zagadkę - tajemnicą jest zawartość paczki, do momentu, aż jej nie rozpakujemy, ponieważ wszystkie płyty są dobrane losowo. Planowo opakowanie miało zawierać 25 płyt, ale z jakiegoś powodu jest ich 27. Trafił się nawet jeden duplikat. Nie, żebym narzekał... 😄 Nie znam żadnego z tych albumów. Mało tego, gdzieś tam słyszałem tylko o jednym wykonawcy z tych wszystkich dwudziestu sześciu, więc w moim przypadku niespodzianka była (i jest) jeszcze większa. Naturalnym wydawało mi s

Z życia (początkującego) kolekcjonera

Grafika
W sumie to fajnie jest być kolekcjonerem płyt CD. Zwłaszcza, kiedy nie masz pomysłu, na co możesz wydawać wszystkie swoje oszczędności. Muzykę samą w sobie się tylko i aż słucha (oczywiście na ten temat też można zrobić wykład). A co oferuje nam fizyczny nośnik CD? Można ściągnąć album z półki. Otworzyć pudełko. Wyciągnąć książeczkę i ją przejrzeć. Poczytać teksty piosenek, notki albo po prostu nacieszyć oczy promocyjnymi zdjęciami zespołu, zawartymi w środku. A co najlepsze, można wyciągnąć płytę, włożyć ją do naszego odtwarzacza i wcisnąć przycisk "Play". No, taki support wykonawców to ja rozumiem. Kolekcjonowanie bardzo mi się spodobało, jednak wiąże się ono z pewnymi niedogodnościami. Jedne dotyczą tylko mnie, inne są pewnie znane również innym. Największa z nich? Cóż, płyt zawsze jest za mało. 😂 Chcę słuchać, podziwiać i mieć coraz więcej i więcej. Poziom pożądania zazwyczaj jest odwrotnie proporcjonalny do ilości wolnego miejsca w pokoju, co automatycznie rodz